Zamów projekt grafiki!

Mięsożerność - manipulacja językowa

Data:5 sierpnia 2019
  • Mięsożerność, a zwierzętożerność. Widzisz różnicę?
    Mięsożerność, a zwierzętożerność. Widzisz różnicę?

Czy wiesz, że krowy jedzą kakao i produkują w wymionach płynną czekoladę mleczną znanej marki?

Wszyscy, którzy znają sztuczki reklamowe korporacji zrozumieją czarny humor w powyższym pytaniu. Wszechobecne triki przemysłu mięsnego i mleczarskiego (to często ten sam adres) mają za zadanie zakłamać okrutną rzeczywistość o torturach i zagładzie zwierząt na masową skalę. Są one częścią wieloletniej kampanii programującej ludzką świadomość na tak wiele sposobów, że trudno je wymienić.

Wszelkie eufemizmy łagodzą niewygodną prawdę, np. „owoce morza” sugerują rolę wodnych stworzeń, jako przeznaczonych przez naturę do spożycia, a dowcipy i powiedzenia ze zwierzętami prymitywizują je. Reklamy szczęśliwych zwierząt chowu przemysłowego oraz kreskówki, gry i książki dla dzieci z zabawnymi krowami, kurczakami lub owcami hodowanymi na farmach tworzą iluzję bezpiecznej przestrzeni, w której zwierzęta dożywają spokojnie starości. Ckliwe filmy familijne o głębokich więziach człowieka i zwierzęcia wiejskiego, cyrkowego, czy zoologicznego podtrzymują stan patologicznych relacji dzikiego stworzenia z człowiekiem-panem, uzurpującym sobie prawo do decydowania o czyjejś wolności i losie. Lista manipulacji jest długa...

Jednak największą, choć najmniej zauważalną sztuczką jest określanie jedzenia zwierząt mianem mięsożerności. To majstersztyk słowny, bowiem sprytnie i skutecznie pomija najważniejszy aspekt, czyli pochodzenie pokarmu. Przenosi uwagę z istoty (ducha) na ciało (materię). Mięso jest przecież bezosobowe i bezuczuciowe. Nie można go kochać, ani tulić. Leży w kawałkach lub zmielone w sklepach i nie patrzy oczami pełnymi oskarżeń. Milczy, nie tworząc wyrzutów sumienia. Skoro jest roślinożerność, to konsekwentnie powinna istnieć zwierzętożerność, ale większość ludzi zjada zwierzęta i nie chce ciągłego przypominania, że uśmierca je każdego dnia. Nie ma odwagi dostrzec, że polowanie z portfelem w ręku u rzeźnika, ma takie same lub nawet gorsze konsekwencje, niż to z bronią w dziczy.

Termin mięsożerności w przypadku człowieka zasłania się czasem wszystkożernością lub poprawną politycznie wielożernością (kolejny trik zakłamujący naturalną dietę człowieka), ale zgodna z rzeczywistością zwierzętożerność nie istniała w internecie przed zindeksowaniem tego tekstu. To pokazuje siłę manipulacji świadomością ludzi. Pozwoliliśmy, aby młode, ludzkie umysły (kolejne pokolenia) chłonęły przez lata kłamstwa i kształtowały swoje światopoglądy (determinujące życiowe wybory) na fałszywej podstawie, wierząc, że mięso pochodzi z fabryki, krowę trzeba wydoić, bo będzie ją bolało, a skóra pozyskiwana jest przy okazji ze zjadanych zwierząt. Ktoś uśpił naszą czujność, podobnie jak „usypia” się zwierzęta, tak naprawdę zabijając. My, empatyczny gatunek, pełny miłości dla pupilów w naszych domach zapomnieliśmy o całej reszcie przyjaciół. Dlaczego?

Szukając odpowiedzi na trudne i zawstydzające pytanie, życzymy sobie i całej Naturze, aby człowiek stał się tylko miłościożerny, bo Miłość ma niepowtarzalną cechę, iż mnoży się przez dzielenie, więc im więcej jej dajemy, tym więcej otrzymujemy i wszyscy są syci (kochani).

PS. Zwięrzętożerców namawiamy do obejrzenia filmu dokumentalnego „Mieszkańcy Ziemi” (2005) i odważnego stanięcia twarzą w twarz z prawdą. Zróbcie pierwszy krok.

 

Komentarze

Komentarz